Kolejny raz z Mężem przekonaliśmy się że życiowy bilans zawsze musi wyjść na zero. I nie chodzi tu o pieniądze, choć one z tym bilansem się łączą. Chodzi o wydarzenia w życiu...
Urodziło nam się trzecie dziecko - dzięki temu, że byliśmy dodatkowo ubezpieczeni otrzymaliśmy dodatkową gotówkę - zaczęliśmy wychodzić na prostą jeśli chodzi o długi. Wczoraj Księżniczka miała chrzest i chrzciny. Z tego tytułu dostała pieniążki od najbliżej rodziny. Cieszyliśmy się, zastanawialiśmy się jak je dobrze rozdysponować. I puch..Mąż miał stłuczkę i okazało się że nie bardzo jest sens naprawiać auto. Bo naprawa może kosztować więcej niż auto jest warte... I co teraz robić..?Już wiadomo na co pójdą owe pieniążki..
sobota, 5 sierpnia 2017
czwartek, 3 sierpnia 2017
Jak nie zajść w ciążę - antykoncepcja po mojemu.
Jak nie zajść w niechcianą ciążę...To pytanie zadaje sobie każda kobieta. I każda kobieta stara się, aby NIGDY w takiej sytuacji być nie musiała. Stosuje pigułki, spirale, plastry, zastrzyki, pigułki dzień po, pilnuje faceta żeby używał "gumek"...To na barki kobiet przede wszystkim spada brzemię odpowiedzialności za to, aby nie być w ciąży (choć nie mówię, że nie ma na tym świecie odpowiedzialnych facetów, którzy jej współtowarzyszą w trzymaniu tego "ciężaru").
Jestem osobą wierzącą, ale nie mieszajmy w to religii.
Ja w swoim trzydziestoletnim życiu używałam prezerwatyw, byłam kilka miesięcy na pigułkach, kilka miesięcy starałam się pojąć metodę NPR objawowo-termiczną, oraz przez większą część mojego życia seksualnego stosowałam stosunek przerywany...(tak, tak, najbardziej zawodny sposób na nie bycie w ciąży nigdy mnie nie zawiódł - ale to zasługa mojego Męża ;-)).
Jeśli chodzi o "gumki" - trochę nie wygodne, bez względu na rodzaj.
Po pigułkach nie czułam się najlepiej, przytyłam, libido mi spadło.
Przy seksie przerywanym można się nerwicy nabawić....
I jak tu cieszyć się z seksu...? Przyznam się, że dla mnie najlepszy czas jeśli chodzi o "łóżkowe" sprawy był wtedy, kiedy staraliśmy się o drugie dziecko. Bez żadnej spiny. Bez nerwicy. Z radością i ogromną namiętnością ;-) Człowiek nie bał się tego, co będzie później, bo właśnie na takie efekty czekał.
Chciałabym żyć w czasach, gdy kobieta nie musiała by się martwić kolejną ciążą, dzieckiem... Nie musiała się martwić, za co je wyżywi, wykształci, gdzie będzie mieszkać, gdzie będzie pracować, oraz co powiedzą bliscy na kolejną ciążę, etc...Ale cóż, dzisiejsze czasy to nie są owe czasy.
Może się kiedyś doczekam..
Jestem osobą wierzącą, ale nie mieszajmy w to religii.
Ja w swoim trzydziestoletnim życiu używałam prezerwatyw, byłam kilka miesięcy na pigułkach, kilka miesięcy starałam się pojąć metodę NPR objawowo-termiczną, oraz przez większą część mojego życia seksualnego stosowałam stosunek przerywany...(tak, tak, najbardziej zawodny sposób na nie bycie w ciąży nigdy mnie nie zawiódł - ale to zasługa mojego Męża ;-)).
Jeśli chodzi o "gumki" - trochę nie wygodne, bez względu na rodzaj.
Po pigułkach nie czułam się najlepiej, przytyłam, libido mi spadło.
Przy seksie przerywanym można się nerwicy nabawić....
I jak tu cieszyć się z seksu...? Przyznam się, że dla mnie najlepszy czas jeśli chodzi o "łóżkowe" sprawy był wtedy, kiedy staraliśmy się o drugie dziecko. Bez żadnej spiny. Bez nerwicy. Z radością i ogromną namiętnością ;-) Człowiek nie bał się tego, co będzie później, bo właśnie na takie efekty czekał.
Chciałabym żyć w czasach, gdy kobieta nie musiała by się martwić kolejną ciążą, dzieckiem... Nie musiała się martwić, za co je wyżywi, wykształci, gdzie będzie mieszkać, gdzie będzie pracować, oraz co powiedzą bliscy na kolejną ciążę, etc...Ale cóż, dzisiejsze czasy to nie są owe czasy.
Może się kiedyś doczekam..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)