Kolejny raz z Mężem przekonaliśmy się że życiowy bilans zawsze musi wyjść na zero. I nie chodzi tu o pieniądze, choć one z tym bilansem się łączą. Chodzi o wydarzenia w życiu...
Urodziło nam się trzecie dziecko - dzięki temu, że byliśmy dodatkowo ubezpieczeni otrzymaliśmy dodatkową gotówkę - zaczęliśmy wychodzić na prostą jeśli chodzi o długi. Wczoraj Księżniczka miała chrzest i chrzciny. Z tego tytułu dostała pieniążki od najbliżej rodziny. Cieszyliśmy się, zastanawialiśmy się jak je dobrze rozdysponować. I puch..Mąż miał stłuczkę i okazało się że nie bardzo jest sens naprawiać auto. Bo naprawa może kosztować więcej niż auto jest warte... I co teraz robić..?Już wiadomo na co pójdą owe pieniążki..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz