Czasami próbuję sobie przypomnieć, jak to było, kiedy nie byłam jeszcze Mamą...
Trochę czasu już minęło... 7 lat to dużo, a jednocześnie czas ten tak szybko zleciał, że wciąż pamiętam te dwie kreski na pierwszym teście ciążowym..
Hmm... Było spokojniej. Nikt mnie nie budził o 6,30 rano w sobotę, żeby włączyć bajki. Nikt mnie nie ciągnął za rękaw, żeby iść na plac zabaw. Nikt nie doprowadzał mnie przed pracą do rozstroju nerwowego, bo nie pasują mu ubrania, które przygotowałam...
Było dużo, dużo inaczej...
Czy teraz jest źle? Czy wtedy było gorzej..? Nie, jest po prostu inaczej.
Wtedy człowiek miał inne priorytety, a teraz,,,Teraz moim głównym priorytetem jest wychowanie moich dzieci na dobrych ludzi ;-)
Był czas na kino, na wyjazdy, na dłuższe spacery, na rowery - i to wszystko można było robić spontanicznie, bez zbędnych operacji logistycznych. Nie mówię, że teraz tego nie robię - ale zaplecze logistyczne jest wymagane. Tęsknię za spontanicznością...
Kiedy pojawił się Syn, był tylko Jeden do ogarnięcia na raz, mogłam na nim skupić całą swoją uwagę, choć z perspektywy czasu zastanawiam się co ja wtedy robiłam z czasem? ;-)
Gdy pojawił się Drugi Syn zrobiło się trudniej - między chłopakami jest stosunkowo mała różnica wieku. Tak naprawdę obaj byli jeszcze w pieluchach. To była jazda bez trzymanki. Stres, płacz dzieci, nieustanny bałagan, długi, kredyty....
Niedawno pojawiła się Córka. I co? I nie wiem jak mogłam sobie nie radzić wcześniej. Teraz mam trójkę pociech, i jestem zorganizowana jak nigdy wcześniej - staram się nie przekładać rzeczy na wieczne potem... Tak sobie myślę, że jakbym byłą tak zorganizowana przy pierwszym dziecku, albo lepiej, przed pierwszym dzieckiem, o ile więcej mogłabym zrobić, zaoszczędzić, nauczyć się... Cóż, czasu nie cofnę, mogę jedynie starać się być jak najlepszą Mamą, Żoną, Gospodynią...I coraz bardziej mi się to udaje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz