Muszę jeszcze tylko włożyć pranie do pralki, muszę załadować zmywarkę, muszę wyprasować pranie, ugotować obiad, upiec ciast....Jeszcze nie dawno to było moje słowo klucz. Zawsze. I najlepsza wymówka.
Ostatnio przestałam go używać. Co z tego, że mieszkanie zamienia się powoli w małe wysypisko wszystkiego (wcześniej nie było wcale lepiej), za to moja psychika odpoczęła, zaczęłam się w końcu cieszyć życiem. I moją Nieidealną rodziną. Wreszcie... ;-)
A co z moim "wysypiskiem"? Powoli ogarniam, wprowadzam systematyczność ( w końcu), deleguję obowiązki na starszych Synów i Męża trochę też. Ale o tym napiszę innym razem.
A teraz idę delektować się naleśnikami z moimi Milusińskimi ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz