niedziela, 30 lipca 2017

Porządki...

To z czym miałam od zawsze problem to porządek, a raczej jego brak.

Rozdrabniając ten duży temat, jakim jest porządek, jednym z problemów są siaty, nierozładowane, walające się wszędzie po domu siaty. Może nie z siaty z biedry - akurat zakupów w Biedronce nie robimy, ale każde inne.

Mój Mąż stwierdził, że pod tym względem zachowuję się jak uczeń w ostatni dzień roku szkolnego - wraca ze szkoły, rzuca gdzieś plecak, by sięgnąć po niego po dwóch miesiącach wakacji - temat mój i siatek jest podobny. Może nie czekają na rozładowanie dwa miesiące, ale rzadko biorę się za to od razu po przyjściu do domu, a często to przecież jest 1-2 minuty roboty.

Jak wracamy z dużych zakupów staram się rozpakować je od razu. Ale jeśli dostaję jakieś "gifty" od rodziców lub teściów - to czasami i trzy dni muszą odstać. Albo jak idę po 2-3 rzeczy do sklepu na dół - wyciągam to czego akurat potrzebuję, a później reszta czeka grzecznie na swoją kolej, no bo gdzie miała by pójść...

To jest jedna z przyczyn generowania się u nas bałaganu...
Cóż.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz